|
|
Cartusia - Mieszko Gniezno 3:2 (0:0)
Zwycięstwem nad Mieszkiem Gniezno po bramkach Pawła Rubina i dwóch Piotra Zagórskiego zakończyli sezon piłkarze Cartusii Kartuzy. Po leniwej pierwszej
połowie w drugiej widzowie ujrzeli pięć bramek. W przeciągu trzech minut na dwubramkowe prowadzenie wyszli nasi zawodnicy, by po chwili jeszcze szybciej do remisu
doprowadzili gnieźnianie. Końcówka meczu obfitowała w liczne sytuacje podbramkowe, gdyż każda z drużyn chciała mecz zakończyć zwycięstwem. W ostatniej
akcji meczu po rajdzie Arkadiusza Kordyla przez całe boisko i wyłożeniu piłki Piotrowi Zagórskiemu ten ostatni pokonał bramkarza Mieszka strzelając
zwycięską bramkę dla Cartusii i szczęśliwie kończąc spotkanie.
Początek meczu był bardzo wyrównany. Obie drużyny grały ostrożnie i uważnie. Cartusia próbowała rozgrywać akcje w środku pola i prostopadłymi podaniami
zagrozić bramce drużyny z Gniezna. Doświadczony Przemysław Urbaniak dobrze dyrygował linią obrony gości, która nie pozwalała na wykończenie tych akcji
przez napastników Cartusii i odcinała ich od podań. Także próby strzałów z dalszej odległości nie były zagrożeniem dla bramki Mieszka.
Pierwszą groźną sytucję dla Cartusii odnotowaliśmy w 24 minucie, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Piotr Kołc zgrał głową piłkę do Szymona
Murawskiego. Ten stojąc pięć metrów od bramki gości uderzył bez przyjęcia prosto w nogi obrońcy. W odpowiedzi atak lewą stroną przeprowadzili zawodnicy Mieszka. Damian
Magalski dośrodkował w nasze pole karne. Rafał Przybyszewski nie sięgnął piłki i na 7m do strzału doszedł Marcin Mazurek. Wspaniałą interwencją popisał
się Krzysztof Leszek. Od tego czasu inicjatywę przejęli goście. W 37 minucie meczu kolejną akcję pod bramką Carusii miała drużyna z Gniezna. Ponownie dośrodkowanie z lewej strony
boiska. Mazurek wyżej wyskoczył do piłki niż Michał Klaman i główkował na naszą bramkę. Piłka kozłem odbiła się przed naszym bramkarzem, lecz od nierowności boiska zmieniła
kierunek i Leszek znów musiał pokazać swój kunszt odbijając futbolówkę końcami palców na rzut rożny. Minutę później znów świetna interwencja Leszka, który bronił strzał
Wojciecha Brenka. Mimo przewagi Mieszka w końcowej części pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie.
Drugą połowę spotkania zawodnicy Mieszka zaczęli agresywnie. Nasi
zawodnicy nie dali się zaskoczyć i szybko odpowiedzieli akcją Pawła Rubina. Zawodnik Cartusii z prawej strony zszedł do środka pola i z linii pola karnego płaskim
strzałem tuż przy słupku pokonał Roberta Raszewskiego, który w przerwie meczu zmienił kontuzjowanego Adriana Różyckiego. W 51 minucie Wojciech
Kempiński po rajdzie głęboko zagrał na lewą stronę do Mirosława Mitury. Ten ograł obrońcę i sprzed końcowej linii wyłożył piłkę Piotrowi Zagórskiemu, który
wślizgiem ubiegł bramkarza i zdobył drugiego gola dla Cartusii. Zawodnicy Mieszka ruszyli do odrabiania strat. W 54 minucie wykonywali rzut rożny. Silnie na naszą
bramke uderzał Mazurek, lecz piłkę z linii bramkowej głową wybił Piotr Karasiński. W 61 minucie Branko Rasic uderzał jeszcze ponad poprzeczką naszej bramki. 5 minut
później jego strzał już był celny, lecz Cartusia miała w bramce Leszka, który ponownie nie dał się zaskoczyć. Przewaga jaką osiągnęli gnieźnianie przyniosła skutek w 64 minucie. Prawą stroną przedarł się
Magalski i dośrodkował na siódmy metr do Mazurka, który zdobył kontaktową bramkę. Chwilę po wzowieniu gry przez nasz zespół gnieźnianie przeprowadzili identyczną
akcję, którą tym razem zakończył strzałem z 3m. Maxwell Kalu doprowadzając do remisu. Końcówka meczu to akcje raz z jednej raz z drugiej strony. W 81 minucie Piotr
Zagórski przeprowadził indywidualną akcję. Minął kilku zawodników Mieszka i uderzył na bramkę gości, niestety obok słupka. W odpowiedzi akcja Mieszka znów prawą stroną.
Wojciech Brenk na dużej szybkości minął Klamana i płasko dośrodkował w pole karne. Tym razem Karol Cegłowski uprzedził Kalu i wybił piłkę ponad poprzeczką. W 89 minucie jeszcze raz
Cegłowski ratował nasz zespoł blokując silny strzał Kalu. W 90 minucie Kempiński uderzał na bramkę gości, lecz piłka przeszła metr nad poprzeczką. W doliczonym czasie
gry drużyna Mieszka wykonywała rzut rożny. Była to ostatnia kacja meczu. Raszewski wyganiał swoich obrońców pod bramkę Cartusii. Zagraną z rogu piłkę wygrał w główkowym
pojedynku Karasiński. Futbolówka szybko została zagrana do Arkadiusza Kordyla, który od swojego pola karnego pobiegł z nią przez całe boisko. Przed bramką Mieszka przełożył
ją sobie na prawą nogę zostawiając po lewej obrońcę i choć sam mógł uderzać na bramkę to dostrzegł nadbiegającego Zagórskiego i zagrał do niego. Zagórski technicznym
strzałem po raz drugi w tym meczu pokonał bramkarza gości i ustalił wynik na 3:2 dla Cartusii. Sędzia pozwolił jeszcze gościom rozpocząć grę od środka i zakończył ostatni
tego sezonu mecz w Kartuzach.
Cartusia grała w składzie:
Leszek - Cegłowski, Przybyszewski, Karasiński, Klaman - Rubin (74' Więckiewicz), Kempiński, Kołc, Murawski (68' Kordyl)- Zagórski, Mitura (88' Gruchała').
Powiedzieli po meczu:
Ireneusz Stencel: "Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa, bo czekaliśmy na nie bardzo długo, od meczu w Ciechocinku. To zwycęstwo na koniec było potrzebne i
zawodnikom i klubowi i kibicom. Widać było jakim przemeblowanym składem graliśmy - właściwie wywróconym do góry nogami. Dlatego bardzo jestem zadowolony. Brawa dla
chłopaków za ambicję i grę do końca. W koncówce znowu mieliśmy szczęście, które w calej rundzie różnie się do nas uśmiechało."
Krzysztof Leszek: "Dla nas ten mecz nie mógł już zmienić naszej sytuacji w tabeli. Był to więc mecz dla nas samych, dla naszego dobrego samopoczucia.
Chcieliśmy na koniec dobrze się zaprezentować przed kibicami. Dwie bramki dla Mieszka padły po idntycznych akcjach z naszej lewej strony. Sporo kłopotów mieliśmy
z upilnowaniem bardzo ruchliwego Kalu. Groźny też był Mazurkiewicz, który jednak nie wykorzystał kilku sytuacji."
Piotr Zagórski: "W tym sporcie tak już jest, że trzeba grać do końca. Winę za przegrane mecze nie trzeba zrzucać na pecha, czy sędziego. My przegraliśmy
tracąc bramki w końcówce w Kołobrzegu, czy Toruniu. Zdobyliśmy jednak w ten sam sposób puknty w Ciechocinku, we Włocławku, czy w tym meczu. Patrząc na całą rundę, to
własnie tak to się układa. Z perspektywy tego sezonu to największymi wygranymi w Cartusii są młodzi zawodnicy, którzy do nas trafili. Zapewne w innych klubach nie mieli
by takiej szansy gry niż u nas. Już teraz widać jak niektórzy z nich się rozwinęli grając na szczeblu III ligi."
|
7 czerwca 2008 21.40 | D.Żakieta
|
|
|